Morski zywioł pokazał, co potrafi

Bałtyk 1 listopada szalał jak nigdy. Wieczorem tego dnia siła wiatru osiągnęła najwyższy – 12. stopień w skali Beauforta. W porywach huraganowy wiatr przekraczał skalę. W nocy nieco zelżał, i szalał do ponad 90 km/h.

Dla niewtajemniczonych

„12-tka” to po prostu huragan na morzu o prędkościach wiatru przekraczających 117 km/h. (powyżej 32,7 m/sek.) Pojawiają się olbrzymie fale, powietrze jest pełne piany i bryzgów, morze całkowicie białe pokryte bryzgami, widzialność bardzo ograniczona. Skutki takiej nawałnicy na lądzie (np. w porcie) to masywne i powszechne zniszczenia konstrukcji. W skali B. nieco słabszy jest sztorm (10) i silny sztorm (11).

W szczególnych przypadkach, takich jak tropikalne cyklony, można spotkać się z wyższymi stopniami skali Beauforta:

* 13. stopień: prędkość wiatru 37,0 – 41,4 m/s;

* 14. stopień: 41,5 – 46,1 m/s;

* 15. stopień: 46,2 – 50,9 m/s;

* 16. stopień: 51,0 – 56,0 m/s;

* 17. stopień: 56,1 – 61,2 m/s;

* 18. stopień: >61,2 m/s.

Huragan u wybrzeży Szwecji posłał na dno szwedzki kontenerowiec m/v „Finnbirch”. Uratowano 13 marynarza z 14-to osobowej załogi.- szwedzkich oficerów i filipińskich marynarzy. Trwają poszukiwania ostatniego zaginionego. Uratowani zostali przetransportowani helikopterami do szpitala w Kalmarze. Jedna ofiara katastrofy zmarła w nim.

Statek płynął z Helsinek do duńskiego portu Aarhus z ładunkiem kontenerów i naczep samochodów ciężarowych Przewrócił się na burtę, dryfował a potem zatonął między szwedzkimi wyspami Oeland i Gotlandia, położnymi na południe od Sztokholmu. Prawdopodobną przyczyną tragedii było przesunięcie się ładunku.

Akcję ratunkową, w której uczestniczyły dwa helikoptery i cztery statki handlowe, utrudniał sztorm. Wiało 72 km/h, fale dochodziły do 4,5 metra.

Na Pomorzu Gdańskim najsilniej wiało z północy w strefie brzegowej – prędkość wiatru dochodziła miejscami do 120 km/h.. Na rzekach pojawiła się cofka. Niebezpiecznie podniósł się poziom wód Bałtyku, oraz na Martwej Wiśle. Woda podtapiała budynki mieszkalne i zakłady.

Poziom wody podniósł się również w Ustce, gdzie został zalany nadmorski bulwar i w Łebie. Tam woda podtopiła osiedle mieszkaniowe. Na Pomorzu Środkowym – niewiele brakowało, aby woda wdarła się do centrum Darłowa.

Silny wiatr zaczął słabnąć dzisiaj, ale meteorolodzy uprzedzali, że wietrznie będzie przez kilka najbliższych dni.

Wichura wyrządziła też straty na bałtyckich wyspach Rugia i Uznam. W Świnoujściu woda zalewała nabrzeżne bulwary.

Podobnie było na Morzu Północnym i jego pasie przybrzeżnym.

Huragan „Britta” szalejący od nocy z 31 października na 1 listopada nad północnymi Niemcami przesuwał się ku Polsce. Wiatr przekraczał w porywach prędkość 150 km/h, zrywał dachy domów, przewracał drzewa i niszczył samochody.

Poziom wody w porcie w Hamburgu przekroczył wprawdzie 2,58 m, ale było to mniej nim się spodziewano. Położona nisko cześć hamburskiej dzielnicy Altona z rynkiem rybnym znalazła się pod wodą. Wiatr zerwał liny, którymi przycumowany był do kei jeden ze statków. Holownikom udało się zabezpieczyć dryfującą jednostkę.

Na wybrzeżu Wschodniej Fryzji fala sztormowa dochodziła do 17 metrów.

Wichura dała się we znaki mieszkańcom wyspy Borkum na Morzu Północnym. Jednostki ratownictwa morskiego uratowały dryfujący w okolica wyspy statek z niesprawnym systemem sterowniczym. Odnaleźli się też czterej holenderscy marynarze, którzy zaginęli, gdy ich jednostka ratownicza przewróciła się.

Na wybrzeżu Dolnej Saksonii oraz Szlezwika-Holsztynu zawieszono kursowanie promów .

W Bremerhaven wiele położonych przy brzegu Zatoki Helgolandzkiej ulic znalazło się pod wodą.

***

Jesienne sztormy na Bałtyku nie są niczym wyjątkowym, ich apogeum przypada na jesien i zimę – listopad i styczeń.

Na przykład w 2001 roku, po trzech tygodniach przerwy po sztormie, który rozszalał się w połowie listopada, pod koniec drugiej dekady grudnia Bałtyk ponownie dał się we znaki. Siła wiatru osiągała 7-8 stopni w skali Beauforta. Pogoda na południowym Bałtyku pogoda złamała się, a północno zachodni wiatr osiągał siłę 10-ciu stopni w skali Beauforta. Ucichł dopiero przed wigilią Bożego Narodzenia.

Podczas tego cyklu sztormów jesiennych (16 listopada) tankowiec przewożący 510 ton ropy poszedł na dno w Sankt Petersburgu. Wiatr i fale sprawiły, że statek uderzył w nabrzeże. Przez dziurę w burcie zaczęła wlewać się woda. Tankowiec zatonął.

Niszczycielskie sztormy na Bałtyku na przełomie 2004 (listopad-grudzień) i 2005 (styczeń) roku, największe od 50 lat, uznano w Polsce za klęskę żywiołową. Siła huraganów dochodziła wtedy w porywach do 11 -12 stopni w skali Beauforta, wiele kilometrów brzegów morskich zostało mocno naruszone przez fale. Rząd wyłożył pieniądze z rezerwy budżetowej na renowacje zdewastowanych plaż i morskiej infrastruktury.

Dla polskiej floty najdramatyczniej zapisał się sztormowy Bałtyk w 1993 roku. 14 stycznia ok. godz. 4:36 zaczął tonąć prom m/f „Heweliusz” niedaleko Rugii w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas sztormu o sile ponad 12 stopni w skali Beauforta. Przewoził 28 TIRów załadowanych m.in. papierem, meblami, magazynami erotycznymi, krzewami, plazmą krwi, cebulą, pustymi butelkami szklanymi, naczyniami, stalą, aluminium, szkłem, paletami, konserwami, odzieżą i ziarnem słonecznikowym.

Przechył promu rozpoczął się ok. godz. 4:10; o godzinie 4:36 przechył wzrósł do 35° oraz doszło do odpadania ładunków od pokładów; ostatecznie prom obrócił się do góry dnem o godz. 5:12. Statek osiadł na głębokości ok. 30 m na dnie Baltyku.

W katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy i 35 kierowców; uratowano 9 marynarzy. Do dziś nie odnaleziono 10 ciał.

Wpis opublikowaliśmy 1 listopada 2006

Kwadratura koła

Zobacz koniecznie!