ŻEGLUGA MORSKA – 60-LECIE PŻM
Polska Żegluga Morska, jak wielu armatorów na świecie, wydaje swój wewnętrzny biuletyn informacyjny.Jest nim obecnie miesięcznik ”Bryza”. Jego poprzednikiem było Pismo Pracowników Polskiej Żeglugi Morskiej „Nasza bandera”, sygnowane znakiem PMH (Polska Marynarka Handlowa) a nie, jak późniejsza „Bryza” PŻM (Polska Żegluga Morska). Różnią się tylko literkami,reszta takie samo, czyli trójząb na czerwonym polu z białymi lampasami po bokach.
Lektura „Naszej bandery”, zwłaszcza z połowy lat 50. minionego wieku, jest fascynująca. I mimo komicznych realiów PRL, pokazuje, że obchodzące dzisiaj swoje 60-lecie państwowe przedsiębiorstwo armatorskie było szalenie silnie związane ze swoimi pracownikami a jego zarządzanie oparte na zdrowych zasadach ekonomii. .
Rok 1956, był rokiem znamiennym dla Polski, zwłaszcza jesień tego roku.
Polska, jako państwo ze strefy „demoludów”, była uzależniona od ideologicznych postaw gremiów Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
Tym razem wyznacznikiem politycznych zmian w całym tzw. bloku wschodnim, zwanych w Polsce – „październikowymi” – był słynny XX zjazd KPZR w Moskwie oraz w ramach polskich reperkusji – VII Plenum KC PZPR, w Warszawie, które, jak napisał Ireneusz Muszyński na łamach „Naszej bandery” (nr 6/48 z 8 października1956r) – … stworzyły zasadnicze warunki niezbędne do rozwijania się, żywej, twórczej dyskusji , która w ogniu krytyki stawiała takie, czy inne zmiany w zarządzaniu.(…) Pracownicy PŻM dużo dyskutowali. Omawiali prawie wszystkie problemy – zapewnia Ireneusz Muszyński. – Zastanawiano się nad sprawami ważnymi, jak i drobnymi, a często nawet inie istotnymi.(…) Na korytarzach, a nawet na ulicy, w drodze do domu, można było usłyszeć ileż to zła tkwi w obecnym systemie zarządzania przedsiębiorstwem, co należy znieść, co uprościć czy rozszerzyć.
Swoje wnioski pracownicy kierowali do egzekutywy POP PZPR armatora.
14 września 1956 r., dyrektor Herman Burau, rzucił myśl, by ze szczecińskiego armatora stworzyć przedsiębiorstwo …eksperymentalne.
Jak informuje „Nasza bandera” pomysł spotkał się z aprobatą „większości aktywu gospodarczego”, został też „podchwycony i pozytywnie skomentowany przez szczecińską prasę”. Do opracowania głównych założeń pomysłu powołano specjalna komisję, której przewodniczył Adam Łobodziec, członkami zostali: Zygfryd Grudzień, Kazimierz Mrzygłód,Marian Martyniak, Jerzy Leszczyński, Wojciech Milke i Bolesław Bąbczyński. Nawiązano też współpracę z ”popularnym w Szczecinie ekonomistą naukowcem mgr Pohorylesem”. Praca ruszyła z kopyta a PŻM, jako eksperymentalne przedsiębiorstwo zyskało też sławę na łamach ogólnokrajowej prasy partyjnej czyli organu KC PZPR „Trybuny Ludu”.
- Sprawą najważniejszą jest całkowita samodzielność przedsiębiorstwa w sensie ekonomicznym – pisze na łamach „Naszej Bandery” Ireneusz Muszyński, – tzn. że przedsiębiorstwo będzie miało możliwość postępowania w myśl podstawowej zasady ekonomicznej „przy minimum nakładu,maksimum korzyści”.
I dalej informuje: – Kierując się tą zasadą, w oparciu o samodzielność PŻM będzie prowadzić właściwa politykę remontową, wybierając te stocznie, które zrobią remont szybciej, taniej i lepiej. Zostanie zlikwidowane nadmierne planowanie i sprawozdawczość. Organizacja przedsiębiorstwa będzie dostosowana do nowych warunków, przy szczególnym zwróceniu uwagi na zwiększenie samodzielności poszczególnych pracowników. Zostanie utworzony fundusz zakładowy, na który będą przelewana część zysku przedsiębiorstwa.Z części zysków przedsiębiorstwo będzie prowadzić samodzielne inwestycje (zakup statków).
Hasłem owego eksperymentu w zarządzaniu szczecińskiego armatora, który praktycznie trwa do dzisiaj, było stwierdzenie – ”Przez reorganizacje przedsiębiorstwa do podniesienia stopy życiowej pracowników”.
Pracownicy PŻM uważali, że ich pomysł usamodzielnienia przedsiębiorstwa „przyniesie poważne korzyści dla państwa, ponieważ przekażemy na skarb państwa więcej dewiz. Również załoga zależności od tego, jak będzie pracować, jaki wypracuje zysk (planowany i ponad planowany) będzie partycypować w jego podziale”.
Kolejnym etapem usamodzielnienia się Polskiej Żeglugi Morskiej było powołanie Tymczasowej Rady Pracowniczej.Została ona wybrana 7 listopada 1956r, następnego dnia przystąpiła do pracy.
W skład Rady weszło dziewięć osób, jeszcze 7 listopada ukonstytuowała swoje władze. Przewodniczącym Tymczasowej Rady Pracowniczej został bardzo popularny we flocie kapitan Eugeniusz Wasilewski,zastępcą Jerzy Leszczyński a sekretarzem Kazimierz Mrzygłód.Pozostali członkowie rady, to starszy oficer Zbigniew Sak, Konstanty Maciejewicz, Kazimierz Panowicz, Andrzej Zawadzki, Jerzy Jeziorański oraz Alfons Biały.
„Nasza bandera” (nr 8/51 z 18 listopada 1956) donosi, że Tymczasowa Rada Pracownicza,na zebraniu 8 listopada, w specjalnej uchwale przyjęła kilku punktowy plan działania.
Po pierwsze – ostateczne opracowanie, sprawozdanie zatwierdzenia oraz przygotowanie do wprowadzenia w życie projektu usamodzielnienia przedsiębiorstwa;
Po drugie – opracowanie projektu statutu przedsiębiorstwa i struktury jego władz, oraz projektu ordynacji wyborczej i regulaminu działalności Rady Pracowniczej;
Po trzecie – podejmowanie uchwał w sprawach doraźnych odnoszących się do bieżącej działalności przedsiębiorstwa w zakresie przyjętym przez Radę.
Do realizacji dwóch pierwszych zadań, Rada powołała specjalną komisję pod przewodnictwem Jerzego Leszczyńskiego. W jej skład weszli pracownicy armatora – Chodor, Kryska, Ireneusz Muszyński i Siedlecki. Komisja ta miała do 14 listopada opracować jednolite projekty celowych dokumentów i przedstawić je Radzie, która po zaopiniowaniu przedstawi je pod dyskusję. Zatwierdzenie nastąpi, jak podano w „Naszej banderze”, przez ogólne zebranie pracowników PŻM.
23 października 1956r w kolejnym, specjalnym numerze „Naszej bandery” (nr 6/49) opublikowano „Projekt wstępny eksperymentalnego usamodzielnienia Polskiej Żeglugi Morskiej”, tezy do projektu statutu P.P. „Polska Żegluga Morska” i poprzedzający te projekty artykuł „O usprawnieniu metod zarządzania przedsiębiorstwem”. W ten sposób projekty trafiły do pracowników szczecińskiego armatora. każdy zainteresowany mógł wnosić swoje uwagi do redakcji biuletynu, który niejako koordynował cała akcją.
Warte jest podkreślenie fragmentu z tego artykułu
Aktyw przedsiębiorstwa kierując się właściwym zabezpieczeniem interesu państwa w rozwoju i eksploatacji floty oraz interesem pracowników przedsiębiorstwa, opracował wstępny projekt nowych form zarządzania.
Jak wynika z dalszych treści tego artykułu owe projekty, przedyskutowane częściowo z załoga i władzami, uzyskały uznanie, tak władz państwowych, jak i partyjnych.
Jeszcze bardziej rewolucyjne decyzje podjęto w sprawach kadrowych. To było totalne rozliczenie się ze stalinowskimi „politrukami”.
Tymczasowa Rada, Pracownicza na tym samym zebraniu w dniu 8 listopada, uchwaliła, że:
Po pierwsze – należy zlikwidować niezwłocznie aparat KO (kulturalno-oświatowy) a pracowników tego aparatu, lądowych i pływających – natychmiast zwolnić bez wypowiedzenia, ale za ustawowym odszkodowaniem!
Po drugie – wszystkich b. pracowników aparatu KO, pływających w tym czasie na innych stanowiskach – zdjąć natychmiast ze statków i przenieść do rezerwy w celu dalszej weryfikacji;
Po trzecie – przyjmowanie i zwalnianie pracowników we flocie winno odbywać się za zgodą lub na wniosek specjalnej komisji powołanej przez Radę,reprezentowana przez kpt. Wasilewskiego,Konstantego Maciejewicza, Kazimierza Panowicza, jako delegata Tymczasowego Zarządu Związku Zawodowego Marynarzy.
Po czwarte – zabezpieczyć należy przed zniszczeniem dotychczas ocalałe akta aparatu KO w obecności członków Rady – Zbigniewa Saka i Andrzeja Zawadzkiego.Akta należy przekazać do wglądu Komisji Weryfikacyjnej.
Po piąte – zabezpieczyć należy przed zniszczeniem lub ukryciem znajdujące się w Dziale Kadr PŻM tajne opinie personalne, dot. pracowników lądowych i pływających. Do tych czynności Rada upoważniła i czyni odpowiedzialną „ob.Bartzową z Dz. Kadr”. Jednocześnie kontrolę wykonania powyższych uchwał Rada powierzyła przewodniczącemu – kpt. Wasilewskiemu.
***
Egzemplarze „Naszej bandery” na które się wyżej powołuję można znaleźć pod linkiem:
[URL="https://picasaweb.google.com/sophico.bj/polskazeglugamorskaprzedsiebiorstwoeksperymentalne#"]https://picasaweb.google.com/Sophico.BJ/PolskaZeglugaMorskaPrzedsiebiorstwoEksperymentalne#[/URL]
Zostały one przekazane w dniu dzisiejszym Polskiej Żegludze Morskiej, na ręce rzecznika PŻM Krzysztofa Gogola wraz z innymi dokumentami dot. działalności PŻM w latach 1955-1970, które zostaną wykorzystane w opracowywanej w PŻM monografii armatora z okazji jego 60-lecia.
Pochodzą one z archiwum mojego ojca – kpt żw. Boleslawa Bąbczyńskiego.
Ten fragment historii szczecińskiego armatora nie był znany współczesnym pracownikom PŻM ani szefostwu armatora.
KOMENTARZ
Przywołując te wydarzenia sprzed pól wieku, akurat teraz, gdy równolegle do jubileuszu szczecińskiego armatora trwa wielka dyskusja nad próbą jego nie do końca przemyślanego sprywatyzowania – chcę zwrócić uwagę na jeden podstawowy fakt – jest to przedsiębiorstwo które od dziesięcioleci kieruje się dwoma pryncypialnymi kryteriami – prawami ekonomii i odpowiedzialnością załogi pracowniczej za przedsiębiorstwo.
Takich tradycji praktycznie nie ma żadne przedsiębiorstwo państwowe w Polsce. To rzeczywiście eksperyment na skalę ogólnokrajową.
W PŻM ludzie pracują przez dziesięciolecia i odchodzą na emerytury ze stażem pracy czasem nawet 30 i, 40 letnim. Pracują też pokoleniami i całymi rodzinami.
Te same podstawowe kryteria zarządzania firmą armatorską, jakie sobie szczecińscy żeglugowcy postawili w 1956 r.obowiązują do dzisiaj – rzetelna wiedza, fachowe zarządzanie, zasady zdrowej ekonomii, uczciwa i ciężka praca wszystkich załóg, i tych na ladzie i tych pływających.
Ustalali je przed półwiekiem ludzie obyci w świecie, kapitanowie żeglugi wielkiej i żeglugowcy z zagranicznymi praktykami. Ludzie obyci ze światową żeglugą.
Zmieniają się z biegiem lat, co jest oczywiste, klimaty gospodarcze, warunki uprawiania żeglugi na globalnym rynku, ale zasady ekonomii są nadal te same, tak samo, jak nie zmienił się żywioł morski, który wymaga wysokiego profesjonalizmu.
Polska Żegluga Morska, to nie tylko przedsiębiorstwo państwowe powstałe 60 lat temu, to przedsiębiorstwo, które podstawy swojej działalności armatorskiej wykuwało w bardzo trudnych warunkach ustrojowych przyjmując od zarania kryteria zarządzania zachodnich towarzystw żeglugowych.
Nie ma takiego drugiego w Europie.
Polska powinna być dumna, że mimo różnych zakrętów historii potrafiła wykreować Polską Żeglugę Morską jako znakomicie działające przedsiębiorstwo państwowe.
Barbarzyństwem,tak politycznym, jak i ekonomicznym – są wszelkie próby zmiany status quo PŻM.
Zwłaszcza,że wszelkie próby tzw. komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw żeglugowych w naszym kraju skończyły się totalna klapą i niepowodzeniami. Nie ma polski rząd żadnych pozytywnych doświadczeń w tej materii.
Niszczyć kolejny raz, to,co jest polską dumą narodową – po prostu nie można.
Tego akurat wymaga polska racja stanu.
Polska Żegluga Morska jest jedną z najlepszych wizytówek naszego państwa na świecie.
I to taką, do której budżet państwa i podatnicy nie dokładają ani złotówki, ani europejskiego euro,ani amerykańskiego dolara.