Rosyjsko-niemieckie konsorcjum Nord Stream, powołane do budowy Gazociągu Północnego (bałtyckiego), przekazało na początku listopada (9-go) szczegółowe plany inwestycji rządom siedmiu państw. Dokument liczący ponad 60 stron otrzymały: Dania, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Polska i Szwecja. Kraje te muszą wyrazić swoją opinię o przebiegu gazociągu.
Wynika to z postanowień konwencji ONZ zwanej „Konwencją z Espoo”.
* Rozporządzenie Rady Ministrów
w sprawie szczegółowych warunków udzielania pomocy na restrukturyzację w formie poręczeń i gwarancji
Rada Ministrów 7 listopada wydała rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków udzielania pomocy na restrukturyzację w formie poręczeń i gwarancji, przedłożone przez ministra finansów. Rozporządzenie określa szczegółowe warunki udzielania pomocy dla małych i średnich firm znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Przedsiębiorstwa będą mogły otrzymać pomoc na restrukturyzację w formie poręczeń i gwarancji udzielanych przez Skarb Państwa oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. Środki na przyznaną pomoc będą pochodziły z Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych.
Udzielenie pomocy nie będzie wymagało zgody Komisji Europejskiej, chyba że jej wysokość przekroczy równowartość 10 mln euro. Aby otrzymać pomoc, przedsiębiorca będzie musiał przedstawić plan restrukturyzacji firmy, udowodnić, że znajduje się w trudnej sytuacji ekonomicznej oraz zapewnić, że nie otrzymał dotychczas pomocy na ratowanie lub restrukturyzację lub że od udzielenia jej upłynęło co najmniej 10 lat. Pomoc nie może być przyznana nowemu przedsiębiorcy, czyli takiemu, który rozpoczął działalność gospodarczą w okresie krótszym niż 3 lata przed dniem wystąpienia o pomoc.
Warunkiem otrzymania pomocy jest również zaangażowanie w finansowanie kosztów restrukturyzacji środków własnych, niepochodzących z amortyzacji oraz planowanych zysków. W przypadku małego przedsiębiorcy nie może to być mniej niż 25 proc., a w przypadku średniego – nie mniej niż 40 proc. Łączna kwota udzielonej pomocy nie może przekraczać równowartości 10 mln euro.
Rozporządzenie nie dotyczy m.in. przedsiębiorców z sektorów hutnictwa i stali, górnictwa węgla, lotnictwa oraz rybołówstwa.
* Rozporządzenie Rady Ministrów
Pomoc regionalna na wspieranie nowych inwestycji oraz tworzenie nowych miejsc pracy związanych z nową inwestycją
Na posiedzeniu Rady Ministrów, 7 listopada Rada Ministrów wydała rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków udzielania pomocy regionalnej na wspieranie nowych inwestycji oraz tworzenie nowych miejsc pracy związanych z nową inwestycją, w formie poręczeń i gwarancji, przedłożone przez ministra finansów.
Projekt rozporządzenia określa warunki przyznania pomocy regionalnej na wspieranie nowych inwestycji i tworzenie miejsc pracy. Będzie ona udzielana przedsiębiorcom przez Skarb Państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego w formie poręczeń i gwarancji.
Warunkiem przyznania pomocy jest pokrycie przez przedsiębiorcę 25 proc. kosztów inwestycji ze środków własnych oraz utrzymanie inwestycji lub nowo utworzonych miejsc pracy przez minimum 5 lat od dnia, gdy powstaną. Skarb Państwa oraz BGK nie będą musiały przedstawiać Komisji Europejskiej projektów decyzji i umów stanowiących podstawę udzielenia pomocy, co przyspieszy cały proces.
Żródło:
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Premier Jarosław Kaczyński złoży 10 listopada wizytę Elblągu, gdzie zapozna się m.in. z planami budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną oraz odwiedzi elbląski port.
Na statku pasażerskim żeglugi przybrzeżnej m/v „Daria” zobaczy krótką prezentację multimedialną nt. budowy kanału. W programie także spotkanie z mieszkańcami Elbląga podczas spaceru po miejskiej starówce.
***
Port Elbląg jest największym portem Zalewu Wiślanego i najbliższym unijnym portem obsługującym przewozy do rosyjskich poprtów: Kaliningradu i Bałtijska, leży, bowiem, w odległości około 40 km od granicy z obwodem kaliningradzkim.
Obszar portu elbląskiego jest jeszcze nie w pełni wykorzystanym potencjałem z ogromnymi możliwościami rozwoju. Poprawa dostępności do portu i regionu od strony wody, dzięki możliwości korzystania z bezpośredniej, krótszej i o lepszych parametrach trasy żeglugi na Zatokę Gdańską i cały bałtycki akwen, jest wielką szansą aktywizacji portu Elbląg i portów zalewu. Jest to także szansa dla regionu i firm zlokalizowanych w jego otoczeniu. Zalew Wiślany ma naturalne możliwości utworzenia sprawnego morsko-rzecznego systemu transportowego.
Szacunkowy koszt realizacji inwestycji obejmującej budowę kanału żeglugowego o długości ok. 1100 m, przechodzącego przez Mierzeję Wiślaną i stanowiącego połączenie Zalewu Wiślanego z Morzem Bałtyckim, wyniesie ok. 60 mln euro
Utrzymanie i rozwój Odry granicznej jest tematem rozpoczynającej się dzisiaj w Szczecinie dwudniowej (8-9 listopada) polsko-niemieckiej narady międzyrządowej na szczeblu ministerialnym.
Uczestniczą w niej ze strony polskiej przedstawiciele ministerstw: spraw zagranicznych, transportu, gospodarki morskiej, środowiska, wojewodowie: zachodniopomorski, lubuski i dolnośląski a także: Mariusz Gajda – Prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej, Andrzej Kreft – dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie,
Stronę niemiecką reprezentują m.in.: Reinhard Klingen – przewodniczący delegacji z Federalnego Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Rozwoju Miast, Detlef Aster z Dyrekcji Wodno-Żeglugowej Wschód w Magdeburgu, Federalnego Instytutu Budownictwa Wodnego w Karlsruhe, przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa, Środowiska i Ochrony Konsumentów.
Narada zakończy się wydaniem wspólnego oświadczenia.
Najbliższe dwa miesiące będą bardzo istotne w sprawach dużych inwestycji energetycznych:
• ropociągu Burgas-Aleksandroupolis (B-A),
• gazociągu Turcja-Grecja-Włochy .
Październikowa wizyta w Grecji rosyjskiego premiera oraz ministra energetyki, zaledwie w miesiąc po wizycie prezydenta Władimira Putina wskazuje na duże znaczenie Grecji w rosyjskiej nowej polityce energetycznej. Jednocześnie nasilają się działania strony amerykańskiej, która walkę między mocarstwami o wpływy w Europie przeniosła na sektor energetyczny.
Celem priorytetowym dla Rosji jest szybkie uruchomienie ropociągu Burgas-Aleksandroupolis. Rosyjskie firmy uczestniczące w przedsięwzięciu, szacują, że rurociągiem może popłynąć ok. 35-40 mln ton rosyjskiej ropy rocznie.
Budowa i szybkie osiągniecie pełnej mocy przepustowej ma polityczne znaczenie dla strony rosyjskiej, która jest przeciwna dalszemu umacnianiu się pozycji Turcji jako kraju tranzytowego surowców energetycznych.
Ponowna elekcja G. Pyrwanowa na prezydenta Bułgarii powinna dać kolejny pozytywny sygnał dla szybkiego podpisania porozumienia o realizacji projektu Burgas-Aleksandroupolis w ślad za uzgodnieniami z 4 września w Atenach.
W listopadzie ma dojść do spotkania trójstronnego ministrów Grecji, Bułgarii i Rosji odpowiedzialnych za energetykę, którego celem będzie przygotowanie projektu porozumienia do podpisania przed końcem roku. Przedstawiciele greckiego ministerstwa rozwoju zajmującego się energetyką twierdzą, że termin ten jest realny do osiągnięcia.
W interesie Rosji jest także jak najszybsza budowa gazociągu Turcja – Grecja – Włochy, tak by został on oddany do użytku dużo wcześniej niż ukończona będzie infrastruktura przesyłowa dla konkurencyjnego gazu azerskiego, która ma być gotowa po 2011 roku.
Z punktu widzenia strony rosyjskiej każde opóźnienie budowy gazociągu sprzyja planom Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych preferujących wypełnienie go gazem z Azerbejdżanu.
W zeszłym tygodniu grecki sekretarz generalny ds. energii N. Stefanou przebywał w Londynie na rozmowach w sprawie europejsko-śródziemnomorskiej współpracy energetycznej. Wielka Brytania zamierza współuczestniczyć w obu przedsięwzięciach: gazociągu Grecja-Włochy oraz ropociągu Burgas-Aleksandroupolis (poprzez BP, która jest udziałowcem TNK -BP, wiodącej firmy konsorcjum po stronie rosyjskiej).
Możliwe jest opóźnienie w realizacji projektu Burgas-Aleksandroupolis. Opóźnienia te nie są związane z wyborami prezydenckimi w Bułgarii, ale z kolejną ingerencją strony amerykańskiej.
Stany Zjednoczone dążą do zapewnienia możliwości przesyłu tą droga również ropy pochodzącej z Kazachstanu (firma Chevron). Dla osiągnięcia tego celu strona amerykańska wykorzystuje swoje silne wpływy, jakie posiada w Bułgarii.
Przystąpienie do projektu budowy rurociągu Burgas-Aleksandroupolis (B-A) rosyjskich koncernów TNK-BP, Rosneft i Gazprom – Sibneft przyspieszyło proces przygotowań do jego realizacji.
Rosja uzyskała zapewnienie, co najmniej 51% udziałów w konsorcjum budowy rurociągu, co pozwoli jej sprawować kontrolę nad przedsięwzięciem, w tym również w zakresie pochodzenia i ilości transportowanej ropy.
Stanowi to przyczynek rozgrywki na linii Rosja – Stany Zjednoczone.
Strona rosyjska żąda zdecydowanie, aby był to rurociąg „rosyjski”, co oznacza wykluczenie możliwości transportu ropy ze złóż z Kazachstanu kontrolowanych przez konsorcjum firm zagranicznych z Chevron na czele. Prezydent Putin podczas swojego pobytu w Atenach 4 września przedstawił jasno premierowi Karamanlisowi: „zbudujemy rurociąg, ale z udziałem naszej ropy, a wy nam pomożecie wprowadzić nasz gaz ziemny” do gazociągu Turcja-Grecja-Włochy.
Amerykańska sekretarz stanu Condoleeszza Rice podczas swojej wizyty w Atenach podkreśliła, że rurociąg B-A powinien działać jako uzupełnienie rurociągu Baku-Ceyhan, czyli transportować również „amerykańską” ropę. Jednak rosyjski minister energetyki zażądał nowej umowy rządowej w sprawie budowy rurociągu, dzięki której Rosja będzie mogła sprawować bezwzględną kontrolę nad rurociągiem. Prezes Hellenic Petroleum przedstawił kompromisową propozycję, aby spółki posiadające w konsorcjum budowy rurociągu mniejszościowy udział (greckie i bułgarskie) miały prawo do transportu ropy nie tylko rosyjskiej.
Strona bułgarska w ostatnim czasie wykazuje pewien dystans do projektu, w przeciwieństwie do strony rosyjskiej, która jest gotowa do zawarcia umowy.
31 października prezes rosyjskiego koncernu Transnieft oświadczył, że trzy rosyjskie koncerny (Transnieft, Rosnieft oraz Gazprom Sibnieft) podzielą 51% udziałów strony rosyjskiej w projekcie rurociągu B-A po równo, pozostawiając sposób podziału pozostałych 49% firmom greckim i bułgarskim.
Z informacji przekazanych przez prezesa zarządu „Transniefti” Siemiona Wajnsztoka wynika, że „…trzy wiodące rosyjskie koncerny naftowe, tj. „Transnieft”, „Rosnieft” i „Gazprom nieft” staną się równoprawnymi posiadaczami akcji przedsiębiorstwa, które będzie się zajmować eksploatacją rurociągu „Burgas-Aleksandropolis„.
Ww. firmy podpisały już stosowne porozumienie w sprawie powstania przedsiębiorstwa. Udziały w nim każdej z powyższych firm wyniosą 33,3%.
Prezes Wojnsztok oświadczył także, że został już przygotowany projekt porozumienia międzyrządowego w sprawie wyboru operatora rurociągu. Porozumienie będzie podpisane do końca br. Rurociąg „Burgas-Aleksandropolis”, przez terytorium Grecji i Bułgarii, pozwoli w znacznym stopniu zmniejszyć ilości ropy naftowej transportowanej przez cieśniny Bosfor i Dardanele.
Memorandum o współpracy przy realizacji tego projektu podpisane zostało przez rządy Rosji, Grecji i Bułgarii w kwietniu 2005r.
Długość rurociągu ma wynieść 285 km, a jego planowana zdolność transportowa 35 mln ton rocznie (z możliwością zwiększenia do 50 mln ton.). Koszt realizacji projektu osiągnie kwotę 900 mln USD.
2 listopada grecki minister rozwoju D. Sioufas udał się w dwudniową wizytą do Moskwy i Sofii w celu przyśpieszenia procedur przygotowania umowy Grecja – Rosja – Bułgaria w sprawie budowy rurociągu B-A. Minister Sioufas wyraża umiarkowany optymizm odnoście możliwości podpisania w najbliższym terminie wspomnianej umowy. Odbył serię rozmów ze swoimi partnerami na temat budowy rurociągu Burgas-Aleksandroupolis.
Rozmowa z rosyjskim ministrem energetyki W. Christienko koncentrowała się na kolejnych działaniach dla przygotowania międzypaństwowej umowy o budowie rurociągu.
Po spotkaniu z ministrem gospodarki i energetyki Bułgarii R. Owczarowem obie strony wyraziły zamiar przejęcia czynnej roli w sprawie budowy rurociągu Burgas-Aleksandroupolis oraz przyśpieszenia procedur przygotowania umowy Grecja-Rosja-Bułgaria tak, aby można ją było podpisać do końca 2006 r. Minister Owczarow poinformował, że o ile strona rosyjska nie prześle swojej propozycji umowy o budowie rurociągu w ciągu najbliższych dni, Bułgaria i Grecja są gotowe przedstawić stronie rosyjskiej własne projekty. W rozmowach zaznaczył, że Bułgaria akceptuje większościowy udział strony rosyjskiej, ale nie zgodzi się na swój udział mniejszy niż 24,5%. Minister Sioufas poinformował stronę bułgarską o przebiegu rozmów z rosyjskim ministrem energetyki.
Odbyło się także spotkanie z ministrem rozwoju regionalnego Bułgarii A. Gaguzowem podczas którego, została poruszona kwestia perspektyw grecko-bułgarskiej współpracy w sektorze gazowym oraz budowy nowej linii przesyłu energii elektrycznej Grecja-Bułgaria o mocy 400kV.
Strona grecka oczekuje na stanowisko Bułgarii i Turcji w sprawie propozycji budowy odcinka gazociągu łączącego Bułgarię z gazociągiem Azerbejdżan-Turcja-Grecja-Włochy.
Regionalne połączeni kolejowe między Berlinem a Kostrzynem może paść ofiarą polsko-niemieckich antagonizmów politycznych, ze szkodą dla zwykłych obywateli obu krajów przygranicznych
Zgodnie z informacją J. Bleisa, urzędującego dyrektora prywatnego przedsiębiorstwa Koleje Niederbarnim (NEB), należącego do koncernu „Veolia”, NEB z dniem 10 grudnia ma przejąć tę linię od państwowych Niemieckich Kolei (DB). Ale wszystko stoi pod znakiem zapytania, bowiem ciągle jeszcze NEB nie dostały stosownego zezwolenia od polskiego Urzędu Transportu Kolejowego. Dlatego też ciągle jeszcze nie jest wiadome, czy lokomotywy NEB jak dotychczas będą mogły przejeżdżać przez granicę do polskiego Kostrzyna (odcinek 2,5 km).
Jeśli zezwolenia nie będzie, pociągi będą musiały zawracać na niemieckiej stacji granicznej Küstrin-Kietz, która już w latach 1945-92 była końcowym przystankiem dla pociągów osobowych. Wg. dyrektora Bleisa przedsiębiorstwo ma nadzieję, iż nikt tu „nie robi polityki na plecach podróżnych” i – wobec braku odpowiedzi odmownej na piśmie –„NEB uzyska jeszcze pozytywną decyzję”. Zezwolenie UTK obejmuje warunki techniczne i parametry ruchu i jest warunkiem korzystania z polskich torów kolejowych. Niemieckie przedsiębiorstwo spełniło wszystkie wyznaczone wymogi, korzystając z pomocy polskich rzeczoznawców, w tym wyposażyło lokomotywy w obowiązujące w Polsce środki kolejowej łączności radiowej.
Natomiast przedstawiciel UTK poinformował zaniepokojona „Gazetę Lubuską”, że dla możliwości przejeżdżania pociągów NEB przez granicę niezbędna jest dodatkowo umowa dwustronna, bo dotychczasowa umowa, do tej pory obowiązująca dotyczy tylko Niemieckich Kolei..Z wypowiedzi przedstawicieli polskiej strony niedwuznacznie wynika, że są swoiste retorsje na działanie ze strony niemieckiej. Według UTK strona niemiecka niechętnie pozwala polskim pociągom jeździć po swoich torach, natomiast wicemarszałek województwa lubuskiego przywołuje fakt, że procedura wydawania zezwolenia przez niemiecki FUTK na wjazd polskich szynobusów do przygranicznego Forst trwała rok.
Przepychanki władz centralnej administracji państwowej i wojewódzkiego samorządu świadczą raczej o realizacji doraźnych celów politycznych, które nie liczą się zupełnie z potrzebami społecznymi.
Z linii kolejowej Kostrzyn-Berlin korzystają nie tylko turyści niemieccy, ale przede wszystkim Polacy, dla których Kostrzyn jest stacją przesiadkową w podróżach do Berlina. Linia jest połączeniem kolejowym między Polską a Niemcami o największej liczbie pasażerów.
Przy takim podejściu, niebawem, za kilka tygodni polscy i niemieccy podróżni będą musieli na piechotę pokonywać ok. 3 km by przesiąść się z pociągu polskiego do pociągu niemieckiego lub na odwrót. Polska zamiast integrować się z UE, wspierać unijne cele transportowe, społeczne czy dot. rozwoju obszarów transgranicznych – działa dokładnie na odwrót.
Szwecja ma do gazociągu bałtyckiego stosunek ambiwalentny.
Nowy rząd szwedzki odrzuca obecnie możliwość importu rosyjskiego gazu z bałtyckiego gazociągu, ze względu na jego ewentualna cenę. Ekspert ds. bezpieczeństwa w szwedzkim resorcie spraw zagranicznych Krister Wahlbäck uważa, że kraj nie zrobi interesu na tym, iż projekt dojdzie do skutku. Nie wydaje się, bowiem, by Szwecja otrzymała prawo pobierania opłat tranzytowych z racji tego, że gazociąg przebiegać będzie przez strefę ekonomiczną kraju.
Przeciwko gazociągowi opowiada się szwedzka gazociągowi Partia Zielonych.
W zeszłym tygodniu rzecznik Zielonych domagał się, by rząd zastopował plany Gazpromu. Jest to pomysł raczej nie realny. Rosjanie nie przewidują przeciągnięcia rury w strefie wód terytorialnych Szwecji i rząd szwedzki ma ograniczone szanse uniemożliwienia budowy.
Według konwencji ONZ ds. morskich wszystkie państwa mają prawo budowy gazociągów na dnach mórz.
W opinii Ove Bringa, szwedzkiego profesora prawa międzynarodowego, Szwecja może stawiać pewne żądania dotyczące ekologii. – Nie może jednak powiedzieć „nie” projektowi – twierdzi ekspert. To stanowisko podziela też wiceprzewodniczący Komisji ds. Zagranicznych szwedzkiego parlamentu, socjaldemokrata Urban Ahlin. Jego zdaniem to bardzo delikatna kwestia dla Szwecji, ponieważ może poruszyć emocje potężnych sąsiadów.
Podczas wizyty w ubiegłym tygodniu w Szwecji i Norwegii, rosyjski minister obrony Siergiej Iwanow poinformował, że przy budowie gazociągu północno-europejskiego (GPE), zwanego też „bałtyckim”, będą wykorzystywane okręty służby hydrograficznej rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Zadaniem tych jednostek będzie określanie współrzędnych przy układaniu rur z dokładnością do jednego metra oraz kontrolowanie jakości prac przy pomocy specjalistycznej aparatury. Flota Bałtycka będzie także zapewniać przestrzeganie wszelkich norm ekologicznych i opracowywać prognozy pogody w rejonach układania rurociągu.
Wszystko wskazuje na to, że flota wojenna Rosji również i po zakończeniu budowy gazociągu będzie go kontrolować i ochraniać. Akwen Morza Bałtyckiego i północne morza Europy stają się strefą poważnych strategicznych interesów Rosji
Bałtyk 1 listopada szalał jak nigdy. Wieczorem tego dnia siła wiatru osiągnęła najwyższy – 12. stopień w skali Beauforta. W porywach huraganowy wiatr przekraczał skalę. W nocy nieco zelżał, i szalał do ponad 90 km/h.
Dla niewtajemniczonych
„12-tka” to po prostu huragan na morzu o prędkościach wiatru przekraczających 117 km/h. (powyżej 32,7 m/sek.) Pojawiają się olbrzymie fale, powietrze jest pełne piany i bryzgów, morze całkowicie białe pokryte bryzgami, widzialność bardzo ograniczona. Skutki takiej nawałnicy na lądzie (np. w porcie) to masywne i powszechne zniszczenia konstrukcji. W skali B. nieco słabszy jest sztorm (10) i silny sztorm (11).
W szczególnych przypadkach, takich jak tropikalne cyklony, można spotkać się z wyższymi stopniami skali Beauforta:
* 13. stopień: prędkość wiatru 37,0 – 41,4 m/s;
* 14. stopień: 41,5 – 46,1 m/s;
* 15. stopień: 46,2 – 50,9 m/s;
* 16. stopień: 51,0 – 56,0 m/s;
* 17. stopień: 56,1 – 61,2 m/s;
* 18. stopień: >61,2 m/s.
Huragan u wybrzeży Szwecji posłał na dno szwedzki kontenerowiec m/v „Finnbirch”. Uratowano 13 marynarza z 14-to osobowej załogi.- szwedzkich oficerów i filipińskich marynarzy. Trwają poszukiwania ostatniego zaginionego. Uratowani zostali przetransportowani helikopterami do szpitala w Kalmarze. Jedna ofiara katastrofy zmarła w nim.
Statek płynął z Helsinek do duńskiego portu Aarhus z ładunkiem kontenerów i naczep samochodów ciężarowych Przewrócił się na burtę, dryfował a potem zatonął między szwedzkimi wyspami Oeland i Gotlandia, położnymi na południe od Sztokholmu. Prawdopodobną przyczyną tragedii było przesunięcie się ładunku.
Akcję ratunkową, w której uczestniczyły dwa helikoptery i cztery statki handlowe, utrudniał sztorm. Wiało 72 km/h, fale dochodziły do 4,5 metra.
Na Pomorzu Gdańskim najsilniej wiało z północy w strefie brzegowej – prędkość wiatru dochodziła miejscami do 120 km/h.. Na rzekach pojawiła się cofka. Niebezpiecznie podniósł się poziom wód Bałtyku, oraz na Martwej Wiśle. Woda podtapiała budynki mieszkalne i zakłady.
Poziom wody podniósł się również w Ustce, gdzie został zalany nadmorski bulwar i w Łebie. Tam woda podtopiła osiedle mieszkaniowe. Na Pomorzu Środkowym – niewiele brakowało, aby woda wdarła się do centrum Darłowa.
Silny wiatr zaczął słabnąć dzisiaj, ale meteorolodzy uprzedzali, że wietrznie będzie przez kilka najbliższych dni.
Wichura wyrządziła też straty na bałtyckich wyspach Rugia i Uznam. W Świnoujściu woda zalewała nabrzeżne bulwary.
Podobnie było na Morzu Północnym i jego pasie przybrzeżnym.
Huragan „Britta” szalejący od nocy z 31 października na 1 listopada nad północnymi Niemcami przesuwał się ku Polsce. Wiatr przekraczał w porywach prędkość 150 km/h, zrywał dachy domów, przewracał drzewa i niszczył samochody.
Poziom wody w porcie w Hamburgu przekroczył wprawdzie 2,58 m, ale było to mniej nim się spodziewano. Położona nisko cześć hamburskiej dzielnicy Altona z rynkiem rybnym znalazła się pod wodą. Wiatr zerwał liny, którymi przycumowany był do kei jeden ze statków. Holownikom udało się zabezpieczyć dryfującą jednostkę.
Na wybrzeżu Wschodniej Fryzji fala sztormowa dochodziła do 17 metrów.
Wichura dała się we znaki mieszkańcom wyspy Borkum na Morzu Północnym. Jednostki ratownictwa morskiego uratowały dryfujący w okolica wyspy statek z niesprawnym systemem sterowniczym. Odnaleźli się też czterej holenderscy marynarze, którzy zaginęli, gdy ich jednostka ratownicza przewróciła się.
Na wybrzeżu Dolnej Saksonii oraz Szlezwika-Holsztynu zawieszono kursowanie promów .
W Bremerhaven wiele położonych przy brzegu Zatoki Helgolandzkiej ulic znalazło się pod wodą.
***
Jesienne sztormy na Bałtyku nie są niczym wyjątkowym, ich apogeum przypada na jesien i zimę – listopad i styczeń.
Na przykład w 2001 roku, po trzech tygodniach przerwy po sztormie, który rozszalał się w połowie listopada, pod koniec drugiej dekady grudnia Bałtyk ponownie dał się we znaki. Siła wiatru osiągała 7-8 stopni w skali Beauforta. Pogoda na południowym Bałtyku pogoda złamała się, a północno zachodni wiatr osiągał siłę 10-ciu stopni w skali Beauforta. Ucichł dopiero przed wigilią Bożego Narodzenia.
Podczas tego cyklu sztormów jesiennych (16 listopada) tankowiec przewożący 510 ton ropy poszedł na dno w Sankt Petersburgu. Wiatr i fale sprawiły, że statek uderzył w nabrzeże. Przez dziurę w burcie zaczęła wlewać się woda. Tankowiec zatonął.
Niszczycielskie sztormy na Bałtyku na przełomie 2004 (listopad-grudzień) i 2005 (styczeń) roku, największe od 50 lat, uznano w Polsce za klęskę żywiołową. Siła huraganów dochodziła wtedy w porywach do 11 -12 stopni w skali Beauforta, wiele kilometrów brzegów morskich zostało mocno naruszone przez fale. Rząd wyłożył pieniądze z rezerwy budżetowej na renowacje zdewastowanych plaż i morskiej infrastruktury.
Dla polskiej floty najdramatyczniej zapisał się sztormowy Bałtyk w 1993 roku. 14 stycznia ok. godz. 4:36 zaczął tonąć prom m/f „Heweliusz” niedaleko Rugii w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas sztormu o sile ponad 12 stopni w skali Beauforta. Przewoził 28 TIRów załadowanych m.in. papierem, meblami, magazynami erotycznymi, krzewami, plazmą krwi, cebulą, pustymi butelkami szklanymi, naczyniami, stalą, aluminium, szkłem, paletami, konserwami, odzieżą i ziarnem słonecznikowym.
Przechył promu rozpoczął się ok. godz. 4:10; o godzinie 4:36 przechył wzrósł do 35° oraz doszło do odpadania ładunków od pokładów; ostatecznie prom obrócił się do góry dnem o godz. 5:12. Statek osiadł na głębokości ok. 30 m na dnie Baltyku.
W katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy i 35 kierowców; uratowano 9 marynarzy. Do dziś nie odnaleziono 10 ciał.