Prof. Liberadzki – kandydatem do tytułu : „Poseł Roku Parlamentu Europejskiego – 2008″

Redakcja „Parliament Magazine” jest kreatorem corocznej nagrody „Poseł Roku” – PARLIAMENT MAGAZINE MEP AWARDS 2008 - dla wyjątkowo zaangażowanych w swą pracę posłów Parlamentu Europejskiego.

Zgłaszanie kandydatów i głosowanie na nich odbywa się w całej Unii Europejskiej a biorą w nich przede wszystkim organizacje pozarządowe- organizacje międzynarodowe, krajowe, stowarzyszenia zawodowe, grupy eksperckie, itp.

Jest przyznawana w kategoriach odpowiadających mniej więcej rodzajom komisji pracujących w PE i gospodarek unijnych. W sumie 15 „dyscyplin”plus specjalna pn. „akcja roku”.

W dyscyplinie – transport, która została w tym rokupo raz pierwszy wyodrębniona, największą ilość głosów z całej UE zebrał polski eurodeputowany – prof. Bogusław Liberadzki. Tym samym uzyskał prawo uczestniczenia w rywalizacji II etapu konkursu – w głosowaniu samych posłów Parlamentu Europejskiego.

W pierwszym etapie konkursu wyłaniano 3 najlepszych posłów w każdej z „dyscyplin”. Decydowały o tym grupy lobbystów, firmy i organizacje pozarządowe przedstawiając merytoryczne uzasadnienie, że wybrany poseł zasługuje by być „Posłem Roku 2008″.

Wysoka lokata prof. Liberadzkiego jest niewątpliwie oceną jego pracy w Parlamencie Europejskim.

Kolejne lokaty w tej dyscyplinie zajęli: drugą – Johannes Blokland, holenderski poseł z grupy ID (Niepodległość/Demokracja), trzecią– chadek (EPP) z Austrii – Reinhard Rack,

Prof. Liberadzki uzyskał m.in., poparcie: IRU – International Road Transport Union, CER – Community of European Railway and Infrastructure Companies, AEA – Association of European Airlines,General Motors Europe, General Motors Poland, CECRA – European Council for Motor Trade and Repairs, IACA – The International Air Carrier Association, ZMPD – Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych,OIGT – Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Transportu, organizacji transportowych z Bułgarii, PKP S.A. i spółek z Grupy PKP, PISiL – Polskiej Izby Spedycji i Logistyki, PIGTSiS – Polskiej Izby Gospodarczej Transportu Samochodowego i Spedycji,Związku Armatorów Polskich, C. Hartwig – Warszawa, Szczecin, Gdańsk, NOT – Naczelnej Organizacji Techniczne oraz różnych związków zawodowych (marynarzy,portowców, stoczniowców, lotnicze, kolejowe, drogowe, transportu drogowego itp.).

Obecnie trwa drugi etap konkursu. Do 19. września, drogą internetową przez specjalnie uruchomioną stronę, posłowie do Parlamentu Europejskiego mogą zagłosować w określonych dyscyplinach na jednego spośród trzech wyłonionych w I etapie posłów.

8 października w Brukseli odbędzie się uroczysta gala,podczas której zostaną wręczone nagrody.

Kandydat do prestiżowej nagrody, przesłał swoim admiratorom podziękowanie za wybór jego osoby:

Dziękuję pięknie

Wszystkim Osobom i Firmom,

które zagłosowały na moją kandydaturę w europejskim konkursie na najbardziej zaangażowanego Posła Parlamentu Europejskiego w działania na rzecz rozwoju europejskiego transportu.

To dzięki Państwa głosom

zostałem zakwalifikowany do finału tego europejskiego konkursu jako jedyny Polak w tej kategorii i jako jeden z trzech Polaków – we wszystkich 16 kategoriach.

Obecnie nadal trwają procedury konkursowe.

Jeszcze raz dziękuję za okazane mi zaufanie i podtrzymuję swoją gotowość służenia Państwa aktywności transportowej na forum Parlamentu Europejskiego, a także chęć spotykania Państwa dla lepszego rozumienia wyzwań, jakie stoją przed europejskim, a więc i polskim,transportem.

Z uszanowaniem,

Bogusław Liberadzki

***

Gratuluję serdecznie i mam nadzieję, że prof.Liberadzki będzie cieszył się takim samym prestiżem wśród swoich kolegów w Parlamencie Europejskim, jak wśród polskich i europejskich organizacji branżowych przypadnie mu zaszczyt bycia – „transportowym” posłem PE 2008 roku.
Byłoby to zapewne satysfakcjonujące ukoronowanie 60. urodzin prof. Bogusława Liberadzkiego, czego mu z całego serca życzę.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Rzecz o inteligencji, tak na marginesie…

Życie polityczne w Polsce przerasta kabaret, ostatnio nawet tragifarsę.

Spoglądając na to nieco z boku, zadaję sobie pytanie, dlaczego bracia Kaczyńscy przy uprawianiu polityki,wybierają takie działania, które z góry skazane są na niepowodzenia?

Jarosław i Lech Kaczyńscy, premier i prezydent Rzeczypospolitej, prezentują siebie, jako inteligencję z Żoliborza warszawskiego.

Dla mnie, człowieka z prowincji, mieszkającego gdzieś tam na zachodnich rubieżach Polski, skąd bliżej do Berlina i Kopenhagi niż do stolicy Polski, to stwierdzenie klasyfikujące inteligencję nic nie mówi.

Ale załóżmy, że obaj panowie, doktorzy habilitowani nauk prawniczych, są ludźmi inteligentnymi.

Trafiła im się ohydna polityczna wpadka. Ludzie z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dali się podejść, jak pijane dzieci we mgle i polskie społeczeństwo mogło ujrzeć – zarejestrowane ukrytą kamerą – jak bez skrupułów wchodzą w korupcyjne układy.

Sprawa w sumie – dość banalna. Doradca i minister premiera postanowili się połakomić na posłankę niedawnego koalicjanta, która świadomie zagrała lafiryndę polityczną, frymarczącą swoją osobą za konkretne polityczne profity i apanaże. Towar łakomy, bo do większości w parlamencie liczy się każdy głos, nawet nieco na bakier z prawem posłanki i dawnej koalicjantki, dopiero, co, wywalonej na pysk z całą „Samoobroną” z rządu i koalicji.

Panowie „kancelaryjni” – to ludzie mało prawniczo wykształceni, o korupcji jako takiej mający mgliste pojęcie, co najwyżej kojarzący ją z koperta pod stołem. O korupcji politycznej zaś, niemający żadnego pojęcia.

W PiS dużo, bardzo dużo mówi się o walce z korupcją, natomiast nie uświadamia się w szeregach swoich członków, – co to jest korupcja i jakie są jej oblicze, ani też o tym, jakie sankcje w polskim prawie za to grożą. O jakiś tam raportach NIK nt. korupcji, w PiS nikt nic nie wie.

Człowiek inteligentny – a zwlaszcza polityk kierujący się polską racją stanu – wobec takiego ujawnionego skandalu, zareagowałby natychmiast. Bez mała w godzinę po emisji taśm w TVN, wywalając błyskawicznie ludzi premiera z roboty, przepraszając społeczeństwo za wchodzenie w układy korupcyjne urzędników kancelarii i zapewniając w specjalnym „orędziu do narodu”, że jego deklarowana walka z korupcja jest jak najbardziej prawdziwa, czego daje właśnie ewidentny dowód. Dziennikarze z TVN zostali by pochwaleni za obywatelską czujność w walce z gangrenami życia publicznego w Polsce. Takie dzialanie premiera zamieniłoby koszmarną wpadkę polityczną – w sukces. Oponentom i opozycji – wytrącając argumenty z dłoni. Bo takiej reakcji by się na pewno nie spodziewali.

No tak, ale by podejmować takie decyzje – trzeba być politykiem z krwi i kości. Trzeba przedkładać polską rację stanu, nad prywatne sympatie, przyjaźnie czy polityczną komercję. A przede wszystkim trzeba być odważnym i uczciwym czlowiekiem. Nawet wobec siebie samego.

A co robią przedstawiciele inteligencji żoliborskiej?

Premier i prezydent, zareagowali pod względem politycznym – okropnie! Histerycznie i zupełnie nie inteligentnie.

Słowem – jak dzieci złapane na pluciu kaszką na ścianę i sikaniu majtki. Albo baby w klimakterium, które nie panują nad emocjami i walą parasolką każdą napotkaną kobietę, na której zawiesił oko ślubny małżonek.. A nie jak rasowi politycy i mężczyźni, których stać na cywilną odwagę, by przyznać się do błędów.

Obaj Kaczyńscy najpierw dali plamę jako prawnicy, nie widząc korupcji, tam, gdzie widać ja było żywym okiem, potem usiłowali zbagatelizować zdarzenie. To semantyczne nadużycie pojęcia korupcja – dowodził prezydent. Pod naciskiem opinii publicznej oraz opinii prof. Zolla, byłego rzecznika praw obywatelskich, który jednoznacznie stwierdził, iż zdarzenie nie nosi znamion korupcji, lecz jest korupcją w najczystszym wydaniu – premier bąknął jakieś dwa słowa przeprosin w wywiadzie dla TV1. O kilka dni za późno.

W końcu zorganizowano w niedzielę propagandową masówkę w stoczni gdańskiej z poparciem dla rządu Jarosława Kaczyńskiego. Zgodnie z kanonami rasowej propagandy socjalistycznej uprawianej z okazji 1-Maja lub na ongisiejszym wiecu poparcia klasy robotniczej w Radomiu dla rządu PRL. Gorszych wzorców już chyba na podorędziu nie było. Więc się nie należy dziwić jak ta polityczna agitka została odebrana!

Ludzie braci Kaczyńskich,odpowiedzialni za wizerunek partii i rządu – albo działają tendencyjnie i świadomie niszczą ich autorytet w opinii publicznej, albo mają tak przesiąknięte mózgi mentalnością „komuszą”, że stracili zdolność jakiegokolwiek racjonalnego myślenia. Co pięknie unaocznia masówka „stoczniowa”. Średnio inteligentny człowiek, kierujący się w średnim stopniu poczuciem odpowiedzialności za państwo – takiego idiotyzmu by nie wymyślił. Nie naraziłby po raz kolejny na smieszności i kpiny premiera czy prezydenta. Opinia publiczna Europy czy świata patrzy się na nasz kraj takze przez pryzmat poczynań rządzących.

Bracia Kaczyńscy, gdyby zechcieli, choć na moment użyć swoich szarych komórek – na takie działania polityczne nigdy by nie przystali.

Ale chyba na tym Żoliborzu – myśleć racjonalnie nie wszystkich nauczono…

No i nie każdy chłop noszący spodnie jest mężczyzną Co nie należy utożsamiać z preferencjami seksualnymi, ale z odwagą i honorem.
Ale to już temat na inne opowiadanie.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Stocznie: informacje ministra skarbu państwa w Sejmie

Warszawa, (inf. PAP z 4.09.2008 r.)

Polska jest przygotowana na ewentualną negatywną decyzję Komisji Europejskiej w sprawie polskich stoczni – powiedział dziś ( 4 września) w Sejmie minister skarbu Aleksander Grad, przedstawiając informację rządu o sytuacji polskich stoczni.

Zdaniem szefa resortu skarbu, choć upadłość (musiałoby do niej dojść, gdyby KE zażądała zwrotu pomocy publicznej od stoczni – PAP) „nie jest najlepszym rozwiązaniem, nie będzie oznaczać końca świata”.

Minister Grad powiedział, że w ciągu ostatnich dni udało się wypracować porozumienie z inwestorami w sprawie restrukturyzacji polskich stoczni – z Mostostalem Chojnice i stocznią Ulstein dot. Szczecina i ISD dot. stoczni w Gdyni i Gdańsku.

- Z tego porozumienia jasno wynika, w jakim zakresie my, jako Skarb Państwa, możemy partycypować w pokryciu starych zobowiązań, w jakim zakresie inwestorzy, i na co pójdzie dodatkowa pomoc publiczna – powiedział minister.

Poinformował, że w przypadku stoczni w Gdańsku i Gdyni pomoc publiczna wyniesie 835 mln zł. Ta kwota będzie się składała: z pomocy publicznej bezzwrotnej, 200 mln zł pomocy, która zostanie zwrócona do Skarbu Państwa i pomocy publicznej warunkowej, która zostanie zwrócona, jeśli nie uniemożliwią tego postępowania sądowe czy wyniki kontroli skarbowej.

- Jest porozumienie w sprawie wielkości podwyższenia kapitału zakładowego; minimalny wkład własny inwestora w kwocie nie mniejszej niż 320 mln euro, w tym dla Gdyni nie mniej niż 200 mln euro. Jest uzgodniona również wielkość produkcji. Uzgodniliśmy też likwidację niektórych pochylni – dodał minister.

Minister Grad powiedział, że w przypadku stoczni w Szczecinie dodatkowa pomoc publiczna wyniesie ok. 400 mln zł. Ta kwota ma być przekazana po to, żeby inwestor mógł uruchomić pozostałe środki na inwestycję.

Zaznaczył, że w wypadku pozytywnej decyzji Komisji Europejskiej inwestor podniesie kapitał zakładowy o 242 mln zł.

Dodał, że uruchomione zostały rozmowy i negocjacje z Fortisem, inwestorem, który w czerwcu 2007 roku chciał nabyć trzy stocznie i przygotować dla nich wspólny program restrukturyzacyjny. „Z nieznanych mi powodów nie rozpatrzono tej oferty” – podkreślił.

Minister Grad powiedział, że w czwartek (4 września) w Komisji Europejskiej Mostostal Chojnice, Ulstein i przedstawiciele MSP prowadzą negocjacje. Dodał, że KE zgłosiła też oficjalne uwagi do programu restrukturyzacji przygotowanego przez ISD.

Zaznaczył, że w piątek (5 września) spotka się z inwestorami i ekspertami krajowymi i zagranicznymi. Razem ustalą odpowiedzi na uwagi KE.

W piątek lub w sobotę rano one trafią do KE. W dniach 9-10 września będą ponownie negocjowane w KE – powiedział. Dodał, że 11 września inwestorzy ponownie pojawią się w MSP na ostatnią rundę negocjacji. – Inwestorzy powinni te programy przesłać 11 lub 12 września do Komisji – powiedział.

Minister zauważył, że bardzo często pojawiają się informacje, iż inwestorzy kupują stocznie po to, by je zlikwidować i realizować tam projekty deweloperskie. – Wprowadziliśmy zabezpieczenia przed tego typu zdarzeniem – powiedział Grad.

Wytłumaczył, że MSP wydzieliło trzy kategorie nieruchomości w programach restrukturyzacyjnych stoczni. Będą one w umowach prywatyzacyjnych – powiedział w czwartek podczas debaty w Sejmie dot. stoczni minister skarbu Aleksander Grad.

Minister wyjaśnił, że pierwszą kategorią są nieruchomości zbędne, które są opisane przez zarządy spółek, wydzielone i wycenione. Będą one sprzedawane przez stocznie, a przychody ze sprzedaży będą zasilały procesy restrukturyzacyjne i modernizacyjne stoczni.

Druga kategoria – to nieruchomości, które znajdują się np. pod pochylniami w Gdańsku. Są one również wycenione. – Jeżeli będzie ich sprzedaż, to one zasilą stocznie. Jeżeli będzie nadwyżka ponad wycenę, to będą one finansowały dodatkowo pomoc publiczną – poinformował Grad.

Trzecia kategoria nieruchomości to takie, które nie są wymienione w programach restrukturyzacyjnych i nie są określane jako zbędne.

- Będzie pełna kontrola nad całym obrotem nieruchomościami po sprywatyzowaniu tych stoczni. To było najtrudniej wynegocjować z inwestorami i m.in. tak to długo trwało – podkreślił Grad.

Zdaniem ministra Grada, to dzięki działaniom rządu premiera Tuska, który zapewnił w zakładach stoczniowych „normalną produkcję”, teraz możliwa jest ich prywatyzacja.
Powiedział, że gdyby nie pomoc rządu, stocznie by upadły, nie przez decyzję Komisji Europejskiej, ale przez „złą sytuację ekonomiczną”.

Podkreślił, że rząd wprowadził program oszczędności w stoczniach, co przyczyniło się do poprawy ich kondycji finansowej. „Zapanowaliśmy nad kosztami i nowymi zobowiązaniami” – ocenił.

Grad zaznaczył, że w styczniu 2008 przeanalizował stan realizacji prywatyzacji i restrukturyzacji stoczni. Jak powiedział, sytuacja przedstawiała się „bardzo słabo”.

Dodał, że wystąpił trzykrotnie do Komisji Europejskiej, aby od nowa, na innych zasadach, wszcząć proces prywatyzacyjny stoczni. „Otrzymaliśmy trzykrotną odmowę” – powiedział.

Komisja Europejska dała Polsce czas do 12 września na przygotowanie nowych planów restrukturyzacji stoczni. Minister skarbu Aleksander Grad ma nadzieję, że do 30 września uda się sprywatyzować zakłady w Gdyni i Szczecinie; stocznia Gdańsk jest już sprywatyzowana.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Przebieg procesu przekazywania samorządom spółki PKP Przewozy Regionalne

Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury – Janusz Piechociński (PSL) udostępnił informację o przebiegu procesu przekazywania samorządom lokalnym aktywów spółki – PKP Przewozy Regionalne.

I. Podstawy prawne – stan

1. Ustawa z dnia 25 kwietnia 2008r. o zmianie ustawy o komercjalizacji restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego„Polskie Koleje Państwowe” (Dz.U nr 97/08).

  • Ustawa ta postanawia, że należące do Skarbu Państwa udziały w PKP Przewozy Regionalne Sp. z o. o. obejmą samorządy województw w proporcji określonej przez Radę Ministrów w drodze rozporządzenia.
  • Wydanie rozporządzenia – przedstawionego do zaopiniowania przez ministra infrastruktury – przesunięto w czasie do momentu uzgodnienia postulowanych pod adresem rządu spraw związanych z oddłużeniem, rekompensatą,modernizacją taboru.

2. Projekt Ustawy o zmianie ustawy o komercjalizacji,restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Koleje Państwowe” oraz Ustawy o transporcie kolejowym”.

  • Niekorzystne zapisy dla samorządu wzmacniające monopol PKP wokół przekazania samorządom lokalnym (wojewódzkim) aktywów spółki PKP Przewozy Regionalne – w wyniku działań przedstawicieli samorządu – zostały usunięte.
  • Zapisy porządkujące i umożliwiające przejmowanie infrastruktury przez samorząd – wprowadzono do projektu.
  • Projekt skierowany na posiedzenie Sejmu.

II.Sprawy finansowe

Zespół powołany przez Konwent Marszałków RP, wspomagany merytorycznie dyrektorami departamentów resortu infrastruktury, w sposób ciągły postuluje o:

  • Pełne oddłużenie spółki,
  • Rekompensatę za utracone przychody z wyłączenia przewozów między-wojewódzkich lub ich pozostawienie w spółce,
  • Określenie potrzeb modernizacyjno– zakupowych taboru i ich źródeł finansowania

Spotkanie zespołu na szczeblu PKP S.A. i ministra infrastruktury nie przynosiły rozstrzygnięcia problemu a przedstawione rozwiązania nie znalazły akceptacji zespołu:

  • Przedstawiony biznes-plan nie odpowiada na pytania o wielkość i jej rekompensaty po wyłączeniu części przewozów międzywojewódzkich,
  • Zakres modernizacji i zakupów nie pozwala utrzymać i rozwijać się, a wskazane źródła finansowania są samorządowe z założoną neutralnością budżetu państwa.

Rozmowy zostały przeniesione na poziom Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (premiera).

III.Sprawy pracownicze

1. Przedstawiony materiał przez stronę – PKP, nie zawieraokreślenia racjonalności przemieszczania pracowników ze spółki wraz z prognozowanymmajątkiem do PKP IC (spółki PKP Inter City).

2. Struktura zatrudnienia, płac, miejsc zatrudnienia wraz zbrakiem systemu szkolenia i naboru (wraz z zawartymi porozumieniami zezwiązkami związkowymi) utrudni, a co najmniej w przeciągu dwóch lat – uniemożliwi- pełną majątkową, finansową i zatrudnieniową restrukturyzację spółki.

IV.Sprawy Organizacyjne

1. Strategia rządowa dla transportu kolejowego przyjętą poprawką w grudniu 2007 r. nakazuje wyłączenie ze spółki PKP Przewozy Regionalne przed przekazania samorządom lokalnym kolejowych przewozów międzywojewódzkich.

  • Realizowana jest częściowo z zamiarem przekazania części pociągów wraz z niewspółmiernymi większymi zasobami do spółki PKP IC z pozostawieniem w spółce PKP Przewozy Regionalne większości niedochodowych przewozów międzywojewódzkich.

2. Zaproponowane rozwiązanie powoduje:

  • Dzielenie dotacji rządowych na dwie spółki PKP IC i PKP PR tj. spółki wedle ustawy prowadzące przewozy międzywojewódzkie,
  • Brak racjonalnej podstawy przekazania nowo zakupionego taboru – EZT „Łódź”, z jednej spółki prowadzącej przewozy międzywojewódzkie – PKP PR, do innej spółki prowadzącej przewozy międzywojewódzkie – PKP IC,
  • Zagrożenie braku finansowania przez samorządy przewozów międzywojewódzkich, które nie są zadaniem własnym samorządu po przekazaniu zasobów kadrowych i majątkowych do IC oraz ograniczenie kursowania pociągów międzywojewódzkich, co s powoduje konflikty społeczne.

W wyniku ostatniego spotkania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (premiera) wspólnie postanowiono:

1. Podzespół finansowy pod przewodnictwem wicemarszałka Wojciecha Jankowiaka przy współudziale przedstawicieli MI, PKP S.A., PKP PR ustali i oceni nowelizację biznes planu wykonanego przez PKP S.A. co do czasookresu,wariantowości, analizy wrażliwości, analizy wskaźnikowej, wielkości rekompensaty po wyłączeniu przewozów międzywojewódzkich.

2. Podzespół majątkowo– taborowy pod kierownictwem wicemarszałka Romana Ciepieli przy współudziale przedstawicieli MI, PKP S.A., PKP PR określi i zweryfikuje zakres potrzebnej modernizacji i zakupu taboru. Pierwsze spotkanie 3 września w siedzibie PKP PR.

Sporne zaplecza techniczne do przekazania PKP PR będą negocjowane oddzielnie przez zainteresowane województwa.

3. Podzespół ds. pracowniczych pod kierownictwem wicemarszałka Bogdana Rzońcy przy współudziale przedstawicieli MI, PKP S.A., PKP PR dokona analizy zatrudnienia obecnego stanu i prognozowanych potrzeb wg wariantów: z wyłączeniem i bez wyłączania przewozów międzywojewódzkich.

Wypracowane wnioski zostaną przedstawione na zebraniu plenarnym zespołu.

***

Zespół wyłoniony przez Konwent Marszałków prowadzący sprawy„usamorządowienia” kierowany jest przez przewodniczącego Konwentu Marszałków – Władysława Husejko marszałka zachodniopomorskiego, pracuje w składzie w składzie:

  • Wojciech Jankowiak – wicemarszałek woj. wielkopolskiego,
  • Bogdan Rzońca – wicemarszałek woj. podkarpackiego,
  • Roman Ciepiela – wicemarszałek woj. małopolskiego,
  • Jacek Sobczak – wicemarszałek woj. lubelskiego,
  • Piotr Szprendałowicz – wicemarszałek woj. mazowieckiego,
  • Bartosz Nowacki – członek zarządu woj. kujawsko-pomorskiego,
  • Piotr Spyra – członek zarządu woj. śląskiego,
  • Jerzy Kriger – dyr. departamentu transportu urzędu marszałkowskiego woj. wielkopolskiego,
  • Bogdan Mucha – z-ca dyr. departamentu gospodarki i infrastruktury urzędu marszałkowskiego woj. Lubuskiego,
  • Jacek Guzik – kierownik oddziału transportu, departament geodezji, transportu i gospodarki mieniem urzędu marszałkowskiego woj. podkarpackiego,
  • Jacek Stumpf – dyr. wydziału komunikacji i transportu urzędu marszałkowskiego woj. śląskiego,
  • Tomasz Moraczewski – dyr. departamentu infrastrukturyurzędu marszałkowskiego woj. kujawsko – pomorskiego.
Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Krótko – z morza

* Belgijscy portowcy w Polsce

Władze belgijskiego poru morskiego Zeebrugge zorganizowały w październiku trzy sesje informacyjne w Polsce. Były adresowane przede wszystkim do polskich przedsiębiorstw transportu drogowego i kolejowego, spedytorów,agentów oraz zrzeszających ich organizacji.
W sesjach uczestniczyli przedstawiciele zarządu portu oraz przedstawiciele około trzydziestu przedsiębiorstw z Zeebrugge, reprezentujących rozmaite firmy portowe: przeładowców, spedytorów, agencje, przedsiębiorstwa transportowe,magazynowe, logistyczne i inne.

Sesje informacyjne zorganizowano w Warszawie (10 października) w Poznaniu (11 października) oraz w Katowicach (12 października).

* Lotniskowiec „Admirał Gorszkow”

Rząd rosyjski zaciągnął pożyczkę na przebudowę i ulepszenie szybkiego lotniskowca “Admirał Gorszkow”, którego modernizacja prowadzona jest w Indiach. Minister przemysłu i energii, Wiktor Christienko, zaproponował ministrowi obrony narodowej, Anatolijewowi Surdyukowowi pokrycie części kosztów tego eksportowego kontraktu. Prawdopodobnie Indie będą chciały negocjować kontrakt i zwiększyć odpłatność za lotniskowiec.

Lotniskowiec ma być gotowy za trzy lata a jego koszt wg wcześniejszych potencjalnych szacunków miał wynieść380 mln USD. Ministrowie wymienili listy w tej sprawie 22 września.

Kontrakt jest realizowany przez Savmash Production Association i jest objęty całkowita gwarancją rządową. Indie zdobyły kontrakt w wolnym przetargu w 2004 roku.

Rząd wycofał się z zamówienia na dwie łodzie podwodne typu Project 636 (wg własnego projektu) o napędzie elektryczno-spalinowym, a straty z tego tytułu są generowane przy budowie lotniskowca. Łodzie podwodne będą budowane w Wenezueli.

Budżet całego kontraktu indyjskiego (lotniskowiec i dwie łodzie podwodne) opiewał na 1,5 mld USD. Obecnie ok. 700 mln jest przeznaczone na statek i jego wyposażenie, w tym kupno 16 samolotów typu MIG-22KKUBs.
Data przebudowy lotniskowca jest określana na lata 2008-2011/12 i podlega negocjacjom.

Wpis opublikowaliśmy 29 listopada 1999

Kwadratura koła

Zobacz koniecznie!